Nie wiedzieliśmy za bardzo jak opisać pojawienie się Krzysztofa Rutkowskiego na premierze. Ostatecznie podciągamy to pod kategorię Moda i tej wersji się trzymamy 🙂
Nasz ulubiony (niegdyś) wzięty detektyw, a dziś pełnoetatowy celebryta, znów udowodnił, że skromność to cecha absolutnie nie dla niego. Na warszawskiej premierze filmu „Piernikowe serce” pojawił się w towarzystwie swojej żony Mai, ale to nie romantyczne pozowanie na ściance zwróciło uwagę tłumów. Oj nie. To, co wydarzyło się na czerwonym dywanie, to był prawdziwy spektakl w jednym akcie.
Nasza „gwiazda”, od lat wierna estetyce „więcej znaczy więcej”, wkroczyła na premierę w gigantycznym futrze, które wyglądało jakby pamiętało czasy mamutów, i to tych pierwszych. Do tego dorzucił złote łańcuchy, bransolety, sygnety – w ilości sugerującej, że najbliższy sklep jubilerski ogłosił po jego wyjściu przerwę techniczną z powodu pustych gablot. A jakby tego było mało, przez cały wieczór dzierżył w dłoni najnowszego iPhone’a, .
Żona Maja – elegancka, klasyczna, doskonale skomponowana – wyglądała przy nim jak uosobienie dobrego smaku. On natomiast? On postawił na styl „arabskiego szejka z Nowego Jorku, który pomylił premierę filmu z paradą przepychu”.
I trzeba przyznać jedno: show zdecydowanie zostało skradzione. Może nie tak, jak powinno, ale jednak skutecznie.
Poniżej prezentujemy galerię zdjęć, która przedstawia pełen obraz tej stylówki.



















